Ostatnie tajemnice nazistów

Ostatnie tajemnice nazistów

 

(…)
Po rozpoczęciu II wojny światowej wpływy i znaczenie Leya w strukturach III Rzeszy znacząco zmalały. Był sukcesywnie odsuwany na boczny tor, do końca jednak pozostał wiernym kompanem Hitlera. Ostatni raz ze swoim wodzem widział się na jego urodzinach 20 kwietnia 1945 roku. Następnego dnia wyjechał do Bawarii, wierząc, iż odnajdzie bezpieczne schronienie w „Twierdzy Alpejskiej”. Uważał, że wkrótce również Hitler dołączy do niego. 16 maja Ley został pojmany przez amerykańskich spadochroniarzy ze 101. Dywizji Powietrznej w domu szewca w wiosce Schleching. Przedstawił się żołnierzom jako dr Ernst Distelmeyer, jednak został zdemaskowany przez burmistrza miasteczka. Wraz z innymi przestępcami umieszczono go w Palace Hotel w Mondorf-les-Bains w Luksemburgu. W tym czasie miał podjąć aż trzy próby samobójcze. Gdy ruszył pierwszy proces norymberski, Ley znalazł się w grupie najważniejszych oskarżonych. Postawiono mu zarzuty podżegania i przygotowania do wojny zaborczej z pogwałceniem międzynarodowego prawa oraz traktatów, popełnienia zbrodni wojennej, włącznie ze „złym traktowaniem jeńców wojennych i ludności cywilnej” oraz zbrodni przeciwko ludzkości, w tym mordowanie, eksterminację, zniewolenie ludności cywilnej; prześladowanie ze względów rasowych, religijnych oraz politycznych. Ley był oburzony oczywiście takimi oskarżeniami.


Uważał, że jeśli alianci chcą, to niech go rozstrzelają, ale nie nazywają zbrodniarzem i nie stawiają przed jakimś trybunałem. Pogląd taki wyraził w trakcie jednej z rozmów z amerykańskim psychiatrą więziennym Gustavem Gilbertem. 25 października 1945 roku o godzinie 8:15, a więc w cztery dni po przedstawieniu mu zarzutów, Robert Ley powiesił się we własnej celi. Dokonał tego, siedząc na sedesie i wykorzystując pętlę wykonaną z podartej na paski bielizny. W usta wsadził sobie strzępki podartych kalesonów, tak by nie zaalarmować strażnika przedśmiertnym rzężeniem. Mózg Leya został poddany szczegółowym badaniom w laboratorium medycznym. Ciało zostało wrzucone bez żadnego odzienia do bezimiennego grobu. Robert Ley pozostawił po sobie list pożegnalny, który odnaleziono w celi:


Żegnajcie, nie mogę dłużej znieść wstydu. Fizycznie niczego  mi nie brakuje. Jedzenie jest dobre, w mojej celi jest ciepło. Amerykanie zachowują się poprawnie, a nawet przyjaźnie. Duchowo jestem w nastroju do pisania i mogę pisać, co chcę. Otrzymałem papier i ołówek. O moje zdrowie troszczą się bardziej niż  to konieczne. Palę i dostaję tytoń oraz kawę. Mogę spacerować przynajmniej 20 minut dziennie. Jak dotąd wszystko jest w porządku z wyjątkiem faktu, że będę zbrodniarzem, a tego nie mogę znieść (…).
Zawsze należałem do ludzi odpowiedzialnych. Byłem z Hitlerem w dobrych czasach, kiedy spełniały się nasze plany i nadzieje. I chciałbym być z nim również w najgorszych czasach. We wszystkim, co robiłem, prowadził mnie Bóg. Wywyższył mnie, a teraz pozwolił mi upaść. Zadręczam się, próbując dojść przyczyn mojego upadku, a oto rezultat moich przemyśleń: Wyparliśmy się Boga i dlatego Bóg wyparł się nas. Antysemityzm wypaczył naszą perspektywę i popełniliśmy wielkie błędy. Trudno przyznać się do błędów, ale samo istnienie naszego  narodu stanęło pod znakiem zapytania. My, narodowi socjaliści, musimy mieć odwagę i uwolnić się od antysemityzmu. Musimy powiedzieć młodzieży, że to był błąd. Młodzież nie  uwierzy naszym wrogom. Musimy doprowadzić to do końca. Musimy przyjąć Żydów z otwartym sercem. Narodzie niemiecki pojednaj się z Żydami. Zaproś go do swego domu (wraz z tobą). Nie możemy uciszyć wzburzonego morza od razu, ale musimy uspokajać je stopniowo, bo inaczej konsekwencje będą straszne. Całkowite pojednanie z Żydami ma pierwszeństwo przed odbudową gospodarczą i kulturalną. My, zażarci antysemici, musimy stać się pierwszymi bojownikami o nowe idee. Musimy pokazać naszemu narodowi drogę.


Nie wiadomo, czym powodowane były słowa zapisane w liście. Czy Robert Ley, siedząc w celi więziennej, przeżył nawrócenie? Często się tak zdarza w więzieniach, zwłaszcza u osób, którym grozi najwyższy wymiar kary. Samobójcza śmierć Leya spowodowała natychmiastowe wzmocnienie środków bezpieczeństwa względem więźniów. Zwycięzcy nie mogli sobie pozwolić na kolejny przypadek, by któryś z oskarżonych uszedł sprawiedliwości.

 

Krzysztof Drozdowski - "Ostatnie tajemncie nazistów"

Fragment rozdziału „Pierwszy pracownik III Rzeszy”

Wydawnictwo Replika

https://replika.eu/tytul/ostatnie-tajemnice-nazistow/


Komentarz jako:

Komentarz (0)