
Na wzgórzu w rumuńskim okręgu Prahova odkryto wyjątkowy skarb liczący około 3000 lat. Trzy masywne złote naszyjniki, brązowa bransoleta, niewielkie topory i tajemnicze żelazne koła mogą rzucić nowe światło na schyłek epoki brązu i początki epoki żelaza w regionie Karpat. Znalezisko już teraz uznawane jest za jedno z najciekawszych odkryć archeologicznych ostatnich lat w Rumunii.
Odkrycia dokonano w pobliżu miejscowości Urlați, na północny wschód od Bukaresztu. Skarb został znaleziony na odludnym wzgórzu w rejonie Marginea Pădurii przez licencjonowanego poszukiwacza wyposażonego w wykrywacz metali. Miejsce nie wykazywało widocznych śladów dawnego osadnictwa ani infrastruktury, co od początku nadało znalezisku szczególnie zagadkowy charakter.
Sygnał wykrywacza metali doprowadził odkrywcę do dużego kamienia znajdującego się w trudno dostępnym terenie. Na głębokości około 25 centymetrów natrafił on na skupisko artefaktów. Pierwszymi przedmiotami były niewielkie żelazne koła, pod którymi znajdowały się kolejne zabytki.
Najbardziej spektakularnym elementem depozytu okazały się trzy masywne złote ozdoby. Początkowo uznano je za bransolety, jednak późniejsze analizy wykazały, że były to w rzeczywistości obroże lub naszyjniki wykonane ze złota. Wszystkie zostały starannie zwinięte, dzięki czemu mogły zostać umieszczone w niewielkiej przestrzeni.
Łączna masa złotych przedmiotów przekracza 300 gramów, co czyni odkrycie wyjątkowym nie tylko pod względem naukowym, lecz również materialnym.
Po odnalezieniu depozytu poszukiwacz sprawdził najbliższe otoczenie, nie natrafiając na kolejne zabytki. Następnego dnia przekazał znalezisko Dyrekcji Kultury Okręgu Prahova zgodnie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi ochrony dziedzictwa kulturowego.
Artefakty trafiły następnie do Muzeum Historii i Archeologii w Prahovie, gdzie rozpoczęto ich badania. Specjaliści szybko zdali sobie sprawę, że mają do czynienia z odkryciem wykraczającym poza standardowe znaleziska z epoki brązu.
Szczególne zainteresowanie archeologów wzbudziło datowanie poszczególnych przedmiotów. Jak podkreśla archeolog Alin Frînculeasa, część zabytków wydaje się reprezentować różne okresy obejmujące środkową i późną epokę brązu oraz początek epoki żelaza.
Powstaje więc istotne pytanie. Czy wszystkie przedmioty zostały wykonane w tym samym czasie, czy też skarb zgromadzono z artefaktów powstałych na przestrzeni wielu pokoleń?
Jeżeli druga możliwość okaże się prawdziwa, odkrycie może dostarczyć nowych informacji na temat sposobu gromadzenia i przekazywania cennych przedmiotów w społecznościach prehistorycznych. Jeżeli natomiast wszystkie zabytki pochodzą z jednego okresu, konieczna może być rewizja obecnych poglądów dotyczących chronologii podobnych artefaktów w regionie.
Układ zabytków wskazuje, że nie były one przypadkowo zagubione. Wszystkie elementy zostały umieszczone w ziemi w sposób uporządkowany i przemyślany.
Złote obroże zostały ciasno zwinięte i złożone razem. Żelazne koła znajdowały się wokół nich, prawdopodobnie pełniąc funkcję ochronną lub symboliczną. Na dnie jamy spoczywała natomiast brązowa bransoleta.
Badacze nie wykluczają, że całość mogła pierwotnie znajdować się w pojemniku wykonanym z materiału organicznego, który nie zachował się do naszych czasów. Obecne rozmieszczenie przedmiotów sugeruje jednak celowe zdeponowanie skarbu.
Jeden z naszyjników zdobiony jest wzorami wykonanymi przy pomocy stempli. Ornamenty przypominają motywy znane z ceramiki epoki brązu. Pozostałe elementy wykazują podobieństwa do form występujących na srebrnych wyrobach pochodzących z różnych okresów.
To właśnie połączenie różnych tradycji stylistycznych sprawia, że odkrycie jest tak istotne dla badaczy. Obecność złotych ozdób, brązowej biżuterii, żelaznych elementów oraz toporów tworzy nietypowy zestaw, którego znaczenie nie jest jeszcze w pełni zrozumiałe.
Przedmioty mogły symbolizować status społeczny właściciela, pełnić funkcję rytualną lub stanowić część większego systemu wierzeń funkcjonującego wśród społeczności zamieszkujących ten obszar przed trzema tysiącami lat.
Archeolodzy rozważają obecnie dwa główne scenariusze wyjaśniające powstanie depozytu.
Pierwszy zakłada, że skarb był ofiarą wotywną złożoną celowo w ważnym miejscu krajobrazu. W wielu społecznościach epoki brązu cenne przedmioty składano jako dary o charakterze religijnym lub symbolicznym.
Druga hipoteza mówi o celowym ukryciu majątku w okresie zagrożenia. W takim przypadku skarb mógł należeć do lokalnej społeczności lub elity, która zamierzała odzyskać go w przyszłości, lecz nigdy tego nie zrobiła.
Odpowiedzi mogą dostarczyć planowane badania archeologiczne wzgórza. Naukowcy chcą ustalić, czy w pobliżu istniała osada, cmentarzysko lub miejsce kultu związane z odnalezionym depozytem.
Kolejnym etapem prac będą specjalistyczne analizy metalu. Badacze zamierzają określić skład chemiczny złota oraz techniki jego obróbki.
Wyniki mogą pomóc ustalić źródło surowca i odpowiedzieć na pytanie, czy złoto pochodziło z lokalnych złóż, czy zostało sprowadzone z odległych regionów. Informacje te mogą z kolei rzucić nowe światło na funkcjonowanie sieci wymiany i kontaktów handlowych w epoce brązu oraz na początku epoki żelaza.
Na obecnym etapie badań skarb z Prahovy pozostaje jednocześnie imponującym znaleziskiem i archeologiczną zagadką. Choć uwagę przyciągają przede wszystkim złote naszyjniki, równie ważne są pytania dotyczące ich wieku, znaczenia oraz okoliczności zdeponowania. Odpowiedzi na nie mogą znacząco poszerzyć wiedzę o społecznościach zamieszkujących obszar dzisiejszej Rumunii trzy tysiące lat temu.
źródło: Muzeum Historii i Archeologii w Prahovie
fot. Muzeum Historii i Archeologii w Prahovie