Poszukiwania.pl
Poszukiwania.pl
Monday, 09 Feb 2026 00:00 am
Poszukiwania.pl

Poszukiwania.pl

W II wieku n.e. Pergamon uchodził za jedno z najważniejszych centrów medycyny świata rzymskiego. Dziś niewielkie szklane naczynie odnalezione w tym mieście dostarcza pierwszego bezpośredniego dowodu, że terapie opisywane przez starożytnych autorów – w tym te oparte na ludzkich odchodach – były nie tylko teorią, lecz realną praktyką leczniczą.

Pergamon jako laboratorium medycyny rzymskiej

Pergamon zajmował w świecie rzymskim pozycję wyjątkową. Miasto było silnie związane z kultem Asklepiosa i przyciągało lekarzy, pacjentów oraz uczonych, którzy traktowali je jako punkt odniesienia dla wiedzy medycznej epoki cesarstwa. Źródła pisane od dawna wskazywały na istnienie rozbudowanych terapii, jednak brakowało materialnych śladów potwierdzających, że wszystkie opisywane środki rzeczywiście przygotowywano i stosowano.

Szczególnie problematyczne pozostawały te receptury, które zawierały składniki społecznie nieakceptowalne lub trudne do zniesienia zmysłowo. W takich przypadkach archeologia długo pozostawała bezradna, a interpretacje opierały się wyłącznie na przekazach literackich.

Niepozorne naczynie i jego nowa interpretacja

Przełom przyniosło badanie niewielkiego szklanego unguentarium, skatalogowanego pod numerem inwentarzowym 4027 i przechowywanego obecnie w Muzeum Archeologicznym w Bergamie. Naczynie, datowane na II wiek n.e., odpowiada formie szeroko rozpowszechnionej w świecie rzymskim i tradycyjnie uznawanej za pojemnik na perfumy lub olejki kosmetyczne.

Dotąd podobne obiekty rzadko rozpatrywano jako nośniki substancji leczniczych o złożonym składzie. Badanie pergamońskiego egzemplarza zmusiło jednak badaczy do ponownego spojrzenia na funkcję tych drobnych przedmiotów codziennego użytku.

Chemia zamiast domysłów

Kluczowe okazały się analizy archeochemiczne przeprowadzone z użyciem chromatografii gazowej sprzężonej ze spektrometrią mas i detekcją płomieniowo-jonizacyjną. Z wnętrza naczynia pobrano około 14,6 grama zwartego, ciemnego materiału organicznego.

Wyniki nie pozostawiły wątpliwości. Zidentyfikowano obecność koprostanolu oraz 24-etylokoprostanolu w proporcjach charakterystycznych dla ludzkich odchodów. Są to sterole powstające w wyniku aktywności mikrobiologicznej w jelitach człowieka i powszechnie uznawane za wiarygodne biomarkery fekaliów. Rygorystyczna kontrola zanieczyszczeń wykluczyła możliwość przypadkowego lub wtórnego pochodzenia tych związków.

Po raz pierwszy udało się w sposób jednoznaczny wykazać chemiczną obecność ludzkich odchodów w rzymskim pojemniku przeznaczonym do przechowywania leku.

Zapach pod kontrolą

Równie istotnym elementem analizy była identyfikacja karwakrolu – związku aromatycznego występującego w tymianku i roślinach pokrewnych, charakterystycznych dla Anatolii. To odkrycie nadało całości kluczowy kontekst interpretacyjny.

Starożytni autorzy medyczni, tacy jak Galen, Dioskurides czy Pliniusz Starszy, wielokrotnie opisywali zastosowanie odchodów zwierzęcych, a niekiedy także ludzkich, jako składników leczniczych. Jednocześnie podkreślali konieczność maskowania ich zapachu poprzez dodatek aromatycznych ziół, wina, octu lub olejów.

Połączenie biomarkerów kałowych z karwakrolem w pergamońskim unguentarium stanowi pierwszy materialny dowód, że te zalecenia nie pozostawały na papierze. Substancja przechowywana w naczyniu była celowo przygotowaną miksturą, której nieprzyjemne właściwości zostały świadomie złagodzone.

Unguentarium jako element terapii

Odkrycie zmusza do rewizji utrwalonych schematów interpretacyjnych. Rzymskie unguentaria przez dekady klasyfikowano niemal wyłącznie jako pojemniki kosmetyczne, co odzwierciedla współczesne rozróżnienie między leczeniem a higieną osobistą. W starożytności granica ta była znacznie mniej wyraźna.

Pergamoński przykład sugeruje, że naczynia te mogły pełnić funkcję kluczowego „interfejsu” między lekarzem, substancją a pacjentem. Ich forma i materiał sprzyjały przechowywaniu oraz podawaniu leków wymagających kontroli doznań zmysłowych, a sam pojemnik stawał się częścią procesu terapeutycznego.

Od starożytnej praktyki do materialnego dowodu

Do czasu tego odkrycia medycyna oparta na fekaliach w świecie rzymskim była znana wyłącznie z przekazów tekstowych. Analiza unguentarium z Pergamonu przesuwa punkt ciężkości z interpretacji literackiej na dowód molekularny. Pokazuje, że opisywane receptury były realnie wytwarzane, przechowywane i dystrybuowane.

Badanie unaocznia również wartość podejścia interdyscyplinarnego, łączącego chemię, archeologię i filologię. Dzięki temu możliwe staje się nie tylko odtworzenie tego, co starożytni pisali o medycynie, lecz także tego, co faktycznie robili.


źródło: Atila, C., Demirbolat, İ. i Babaç Çelebi, R. (2026). Kał, zapach i lekarstwo: Chemiczne dowody starożytnych środków leczniczych w rzymskim unguentarium. Journal of Archaeological Science: Reports,
tom 70, kwiecień 2026, 105589. https://doi.org/10.1016/j.jasrep.2026.105589