Poszukiwania.pl
Poszukiwania.pl
Sunday, 21 Jan 2024 00:00 am
Poszukiwania.pl

Poszukiwania.pl

W sierpniu 1940 roku, do niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen przybyli pierwsi więźniowie. Byli to Polacy z miast takich jak Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Radom, i Skarżysko-Kamienna.

Historia obozu rozpoczęła się w maju 1940 roku, kiedy to przedsiębiorstwo eksploatacji kamienia i kruszyw, Deutschen Erd-und Steinwerke GmbH (DESt), zakupiło kamieniołom granitu w okolicy wsi Gross-Rosen (obecnie Rogoźnica), leżącej około 60 km na południowy zachód od Wrocławia. 

Arbeitslager Gross-Rosen, jak początkowo się nazywał, powstał w celu obsługi rogoźnickiego kamieniołomu. SS planowało znaczne zwiększenie wydobycia granitu i zmianę profilu produkcyjnego, co wymagało ogromnej siły roboczej. Ta brutalna wizja skierowana została na obozy koncentracyjne, a Gross-Rosen stał się jednym z najważniejszych ośrodków eksploatacji niewolniczej pracy na terenie III Rzeszy.

2 sierpnia 1940 roku przybył pierwszy transport stu więźniów, głównie Polaków, w tym dwóch niemieckich kryminalistów. Warunki, które zastali były prymitywne - dwa niewykończone baraki, jedne dla więźniów, drugie dla SS-manów.

Więźniowie, oprócz pracy przy budowie obozu, zostali zmuszeni do niewolniczej pracy w kamieniołomach, gdzie wydobywano granit. Ich życie zdominowane było przez 12-godzinne dniówki, głodowe racje żywnościowe, brak należytej opieki lekarskiej, i stałe maltretowanie ze strony SS oraz więźniów funkcyjnych. Gross-Rosen szybko stał się jednym z najcięższych obozów koncentracyjnych.

1 maja 1941 roku, Gross-Rosen stał się samodzielnym obozem koncentracyjnym, a liczba więźniów zaczęła gwałtownie rosnąć. Planowane 7 tysięcy więźniów szybko przekroczyło liczbę 20 tysięcy.

Odpowiadając na potrzeby gospodarki III Rzeszy, Gross-Rosen zaczął zakładać filie na obszarze Dolnego Śląska, Sudetów i Ziemi Lubuskiej. Ponad 100 podobozów, takich jak AL Fünfteichen w Jelczu, Dyhernfurth w Brzegu Dolnym czy Landeshut w Kamiennej Górze, stało się miejscem jeszcze większego cierpienia.

Personel obozu, składający się z ponad 900 esesmanów, nie oszczędzał nikogo. Karl Gallasch, jeden z najokrutniejszych oprawców, mordował kilku więźniów każdego dnia. Lekarz obozowy Friedrich Entress zabijał chorych i wycieńczonych więźniów zastrzykami z fenolu.

Jednym z najbardziej tragicznych okresów w historii obozu była ewakuacja podczas końcowych dni wojny. W czasie Marszu Śmierci tysiące więźniów zginęło w wyniku wyniszczenia, głodu i przemocy.

Po wyzwoleniu, więźniowie z pierwszego transportu, tacy jak Stanisław Wądołowski, Edward Węgorzewski i Stanisław Wójciak, świadczyli o niewyobrażalnych cierpieniach, jakie przeżyli. Gross-Rosen pozostawił trwałe piętno na historii, a wspomnienia z tego okresu są dziedzictwem nie tylko Polski, ale całego świata.

Niemcy odpowiedzialni za zbrodnie w Gross-Rosen uniknęli sprawiedliwości na różne sposoby. Komendant Arthur Rödl popełnił samobójstwo, a inni zostali skazani na różne kary więzienia. Jednak zemsta nigdy nie przyniosła pełnej sprawiedliwości ofiarom tego straszliwego miejsca.

Dziś, na terenie byłego obozu, stoi Muzeum Gross-Rosen, które upamiętnia ofiary i stanowi przestrogę przed ludzkim okrucieństwem.