Kategorie

Wywiad z Igorem Witkowskim


Z Igorem Witkowskim, pisarzem i badaczem tajemnic Drugiej Wojny Światowej rozmawia Kruk Rafał.

 

Poszukiwania.pl: Prosze przedstawic czytelnikom swoja postac. Czym sie Pan zajmuje, jakie jest Pana hobby, itp.
Igor Witkowski: Jestem pisarzem, badaczem tajemnic Drugiej Wojny Światowej, szczególnie związanych z historią III Rzeszy. W swoich badaniach staram się nie opierać na pracy innych, ale docierać do tzw. źródeł pierwotnych, po prostu do informacji źródłowych. Byłem red. nacz. miesięczników "Technika Wojskowa" i "Druga Wojna Światowa". Ogółem pracuję nad tymi sprawami od ok 15 lat.



Poszukiwania.pl: Jest Pan autorem wielu książek bliskich poszukiwaczom skarbów. Jak to się stało, że zainteresował się Pan tą tematyką?
IW: Nigdy nie interesowały mnie same skarby, to się jakby zazębiło gdyż ciekawe miejsca są często związane z innymi tajemnicami, np. z fabrykami
podziemnymi z czasu wojny, który to temat chyba jako pierwszy kompleksowo analizowałem. Zresztą skarby to również ukryte dokumentacje, co akurat już mnie bardzo interesuje. Jak to się jednak stało, że wogóle zacząłem się zajmować takimi sprawami? Muszę przyznać, że też się czasami nad tym zastanawiam.

Poszukiwania.pl: W swoich książkach przedstawił Pan wiele zaskakujących oraz niewiarygodnych teorii. Wiele osób nie zgadza się z Panem w tej kwesti. Czy prowadząc dalej swoje badania zweryfikował Pan poglądy na temat "Cudownych broni" Hitlera, czy dalsze lata pracy potwierdzają przedstawione wcześniej materiały?
IW: Generalnie mimo, że o czymś pisałem jakiś czas temu, z zasady nadal gromadzę materiały na taki temat i staram się go rozwijać. Rozumiem, że pytanie dotyczy nieco fantastycznego opisu opublikowanego kiedyś w Części III "Supertajnych Broni Hitlera". Z tym było tak: sprawa, ze względu na krytyczne przyjęcie stała się dla mnie bardzo ambicjonalna. Za wszelką cenę chciałem ją wyjaśnić i zweryfikować, gdyż wiedziałem, że moje wnioski i skojarzenia mogły być błędne ale podstawowe informacje źródłowe były prawdziwe. Na wyjaśnienie tej sprawy poświęciłem kilka lat i faktycznie obraz uległ radykalnej zmianie. Nie dało się potwierdzić domysłu, że chodziło o "latające talerze Hitlera", jednak wiele danych udało się
potwierdzić i doszły nowe -np. dokumenty dotyczące "projektu rozstrzygającego wojnę" i prac profesora Gerlacha, dużo danych o charakterze naukowym. W ten sposób mogła powstać książka "Prawda o Wunderwaffe", ostatnio wydana w rozszerzonej wersji. Tu już są zaprezentowane konkretne argumenty.

Poszukiwania.pl: Z pewnością największą dyskusję w przypadku Pana prac wzbudzała i wzbudza kwestia, tzw. "Muchołapki". Co może powiedzieć Pan na ten temat dzisiaj?
IW: Sprawa polegająca na tym, że z biegiem czasu zasadnicze twierdzenia się potwierdzają dotyczy również tzw. Muchołapki (nawiasem mówiąc dla mnie nigdy nie była czymś wyjątkowo ważnym, wyeksponowała ją natomiast telewizja, gdyż wizualnie im się podobała). W "Prawdzie o Wunderwaffe" zaprezetowałem parę ciekawych informacji, jakby pomijanych w dyskusji na temat tej konstrukcji, jaka pojawiła się po programach telewizyjnych. Najważniejsze przyszło jednak całkiem niedawno i czytelnicy tego portalu są pierwszymi, którzy dowiadują się o tym: niemiecki historyk Rainer Karlsch (autor głośnej książki "Hitlers Atombombe") opublikował w tej książce wyniki badań Muchołapki przeprowadzonych przez Uniwersytet Giessen w Niemczech. W konstrukcji wykryto izotopy jednoznacznie wskazujące, że była ona poddana działaniu strumienia neutronów. Karlsch napisał, "że musiało tam pracować jakieś urządzenie przyspieszające jony do bardzo dużych prędkości" -czyli generalnie to, do czego ja doszedłem zupełnie inną drogą. Jest więc udowodnione, że nie była to żadna chłodnia kominowa, lecz urządzenie badawcze szczególnego rodzaju.

Poszukiwania.pl: Zjeździł Pan wiele krajów aby badać zagadki okresu II Wojny Światowej. Czy w swoich wędrówkach spotkał się Pan z osobami lub sprawami tajemniczymi, o których nikt jeszcze nie pisał?
IW: Tak, i mimo że już nie badam tego na miejscu tak jak kiedyś, cały czas się z takimi sprawami spotykam. Niedawno jeden z moich znajomych przez przypadek nawiązał kontakt z synem Niemca biorącego udział w ewakuacjach dóbr niemieckich do Argentyny. DZISIAJ otrzymałem informacje od mego informatora w Urugwaju, który sprawdził historię tego człowieka i przysłał mi wręcz szokujące informacje, mogących być tematem na kilka nigdy nie wydanych książek. I mam powody przypuszczać, że takie książki nie ukażą się nigdy -to jako przykład...

Poszukiwania.pl: Jak odbiera Pan obecnie publikowane książki na temat Riese? Czy według Pana ich autorzy idą dobrym tropem? Czy publikacje te wnoszą coś nowego do tematu Gór Sowich?
IW: O "Riese" napisano już rzecz jasna tyle, że trudno wnieść coś nowego do sprawy, chyba że się dotrze do nieodkrytej części. Generalnie w moim skromnym odczuciu książki te podają prawdę, nawet jeśli są to prawdy pozornie sprzeczne. To, że pisze się o stanowisku dowodzenia Hitlera nie wyklucza wbrew pozorom, że miała tam być podziemna fabryka czy ośrodek badawczy. To też tworzy spójną całość i to bardzo ciekawą.

Poszukiwania.pl: Pana książki ukazują się również poza granicami kraju. Czy zagraniczni czytelnicy przysyłają informacje na temat spraw, o których Pan pisze?
IW: Tak, lecz to u nas, w Polsce tkwi klucz do spraw najciekawszych.

Poszukiwania.pl: Czy w swoich badaniach terenowych korzystał Pan z urządzeń elektronicznych? Jeżeli tak proszę powiedzieć jaki to był sprzęt.
IW: Poza pewnym epizodem opisanym w książce "Moje Poszukiwania" osobiście nie wykorzystywałem sprzętu elektronicznego, pomijając oczywiście sytuacje, w których pewne tropy były sprawdzane georadarem przez fachowców, czyli przez kogoś innego. Bardzo wysoko sobie jednak cenię, właśnie na podstawie wspomnianego epizodu, wykrywacze metalu typu "nadajnik-odbiornik", z dwoma prostopadłymi cewkami. Taki sprzęt ma czasem zasięg kilkumetrowy i nie wykrywa byle czego.

Poszukiwania.pl: Czy współpracuje Pan z jakąś grupą eksploracyjną? Czy ewentualnie byłby Pan zainteresowany taką współpracą?
IW: Nie, nie współpracuję i nie odczuwam potrzeby takiej współpracy.

Poszukiwania.pl: Z pewnością zebrał Pan przez lata badań pokaźne archiwum. Czy gdyby się do Pana zgłosił inny badacz tajemnic udostępniłby Pan swój zbiór?
IW: Generalnie rzecz biorąc najważniejsze sprawy opisałem w książkach, ale oczywiście jestem otwarty na współpracę.

Poszukiwania.pl: Kiedy możemy spodziewać się kolejnej książki? A jeżeli nie jest to tajemnicą to proszę zdradzić o czym czytelnik będzie się mógł z niej dowiedzieć.
IW: Na jesieni powinny ukazać się dwie: O Gestapo, na podstawie materiałów wcześniej niepublikowanych (analiza gestapo) i o tajnych operacjach hitlerowskich z 1945 r, związanych z tajnymi transportami do Japonii i Ameryki Południowej - druga wojna światowa toczyła się bowiem nie tylko na frontach, była też jakby "tajna druga wojna światowa"...