Kategorie

Rzeszowscy archeolodzy badają trackie cmentarzysko w Rumunii


Rozległą nekropolę składającą się z blisko 100 kurhanów, wzniesionych w I tysiącleciu p.n.e. na stanowisku Teliţa-Celic Dere w południowo–wschodniej Rumunii, wspólnie z zagranicznymi partnerami badają archeolodzy z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego (IA URz).

Na początku października zakończył się już szósty sezon wykopaliskowy. Szczęśliwie dla archeologów do badanego przez nich cmentarzyska przylega również osada, dzięki temu naukowcy będą mogli poznać dogłębnie ówczesną społeczność.

 

„To było w przeszłości miejsce o dużym znaczeniu strategicznym i handlowym – wyjaśnia PAP dr Tomasz Bochnak z IA URz. – Niedaleko znajdował się bród, który był ostatnim przejściem przez dolny Dunaj. Dalej na wschód zaczynała się delta i przeprawa była już niemożliwa”.

 

Zdaniem naukowca miejsce wspomniał już „ojciec historii” – Herodot, który napisał, że król perski Dariusz, przygotowując wyprawę na Scytów w 512 roku p.n.e., przeprowadził wojska przez Bosfor, a następnie nad dolny Dunaj. Badacze uważają, że szlak Dariusza wiódł właśnie doliną, nad którą leży badane cmentarzysko.

 

Wykopaliska wśród kurhanów dowodzą, że miejsce było tyglem kulturowym przez kilka stuleci. W rejonie nakładały się wpływy scytyjskie i greckie – co archeolodzy widzą po zabytkach wykopywanych ze starożytnych mogił.

 

„Na pytanie, kogo pochowano w kurhanach, nie ma jasnej odpowiedzi” – opowiada dr Bochnak. „Ogólna nazwa ludów, które w I tysiącleciu zamieszkiwały wschodnią i centralną cześć Półwyspu Bałkańskiego, to Trakowie. Plemiona te często kontaktowały się z Grekami, później - Rzymianami” – wyjaśnia naukowiec.

 

Rejon, w którym położone jest badane cmentarzysko – Dobrudża, nazywany był „Małą Scytią” (co wskazuje na istotne wpływy tego koczowniczego ludu), natomiast kilkadziesiąt kilometrów na południowy wschód, nad Morzem Czarnym, mieściły się kolonie greckie.

 

„Uważamy, że badany przez nas kompleks osadniczy w Teliţa-Celic Dere to jedno z najważniejszych stanowisk w Dobrudży, dokumentujących przenikanie się tych zróżnicowanych wpływów. Nasza ekspedycja ma za zadanie określenie zasięgu stanowisk, inwentaryzację kurhanów i eksplorację tych dotąd niebadanych” – mówi dr Bochnak.

 

Naukowców najbardziej zaintrygował kopiec skrywający dwa groby - pochówek młodego chłopca, którego czaszka nosi ślady trepanacji. Zmarłego po spopieleniu umieszczono w bocznej części obszernego kurhanu. Natomiast w jego centralnej partii archeolodzy znaleźli jedynie niespalone nogi innego zmarłego.

 

„Resztę ciała wyjęto, ale nie był to rabunek, tylko element rytuału pogrzebowego, bowiem w jamie grobowej pozostał m.in. krótki mieczyk typowy dla Scytów oraz kilkadziesiąt grocików strzał. Przypuszczalnie szybko po pogrzebie otwarto grób i zabrano z niego znaczną część ciała zmarłego” – domniemywa badacz.

 

W tym roku naukowcy przebadali kurhan, który był pusty. Okazuje się, że około 30 proc. kopców z Celic Dere to cenotafy, czyli konstrukcje przypominające groby, ale pozbawione szczątków ludzkich. Dr Bochnak przypuszcza, że mogły należeć do osób, których ciał nie udało się pochować – np. topielców lub poległych w walce.

 

Polski zespół badaczy uczestniczył również w wykopaliskach w obrębie osady. Naukowcy chcieli upewnić się, że jej mieszkańcy żyli w czasach funkcjonowania nekropoli. Pierwsze wyniki wskazują na pozytywną odpowiedź.

 

Kierownikiem projektu, w którym biorą udział polscy archeolodzy, jest prof. Valeriu Sîrbu z Muzeum w Brăila. Poza tym w badania zaangażowani są archeolodzy i geofizycy z Digital Domain SRL oraz z Uniwersytetu im. Vasile Parvana w Bukareszcie, Uniwersytetu Arystotelesa w Tesalonikach oraz z Muzeum w Tulczy.

 

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

 

szz/ mrt/

Źródło:www.naukawpolsce.pap.pl