Kategorie

Mokrzeszów - historia historii zamku


Przez wiele lat jeżdżąc trasą z Wrocławia na Wałbrzych mijałem położony przy drodze Zamek w Mokrzeszowie. Zawsze zwracał moją uwagę swoją ciekawą budową, jednak nigdy nie było możliwości bliższego poznania jego wnętrza. Podczas każdego przejazdu sprawami ważniejszymi były prace prowadzone w Górach Sowich i jak najszybsze dotarcie na miejsce. Obiecywałem sobie, że przy następnej okazji już na pewno go odwiedze. I tak mijały kolejne miesiące, a ja nie miałem okazji odwiedzenia tego ciekawego obiektu. Dotarłem do historii tego wspaniałego założenia palacowo-parkowowego, która opisuje go jako rezydencję właścicieli Dolnego Mokrzeszowa rodu von Gellhorn. Zespół założony został na planie regularnym zbliżonym do prostokąta. Zachowany jest dawny, osiowy układ przestrzenny, nawiązujący do barokowych założeń pałacowych enire cour etjardin. Do pałacu od drogi wiedzie aleja kasztanowców. Rezydencja wzniesiona została w drugiej połowie XIX wieku na starszych, prawdopodobnie z przełomu XVII i XVIII wieku, fundamentach, przebudowana w latach 60. XX wieku.



Obecny budynek wzniesiony został na planie prostokąta, z ryzalitem na osi fasady, dwukondygnacyjny z użytkowym poddaszem, kryty dachem płaskim. Sylwetka budowli z wystrojem elewacji utraconym w czasie XX wiecznej przebudowy została uwieczniona na litografii z albumu Dunckera. Zabudowania gospodarcze i oficyny mieszkalne usytuowane są symetrycznie po wschodniej i zachodniej stronie dziedzińca. Na osi założenia usytuowana jest budowla pałacowa. Od południa do pałacu przylega założony na regularnym, prostokątnym kształcie park otoczony murem z centralną polaną, czytelnym do dziś regularnym układem ścieżek oraz cennymi nasadzeniami. Park mógł zostać założony w końcu wieku XVIII lub na początku XIX w. Na litografii z albumu Dunckera widoczny jest również znajdujący się na terenie parku budynek oranżerii.

Szpital zakonu kawalerów maltańskich prowincji śląskiej mieścił się w budynku wzniesionym w latach 1860-1880 roku na rzucie wydłużonego prostokąta, którego elewacje licowane dwukolorową cegłą, krytym dachem czterospadowym. Kaplica połączona od zachodu z głównym budynkiem została spalona. Założenie pozbawione jest obecnie użytkownika.

Zgodnie z informacjami podawanymi w poniemieckich kronikach zamek był budowany przez 3 lata od 1883 r. do 1886 r. przez towarzystwo MALTESERA i Związek Maltański i był budowany jako budynek szpitalny - sanatoryjno-wypoczynkowy. Z zapisów wynika, że funkcję tę pełnił do 1926 roku.

Z uwagi na niewielką liczbę zakonników i okres kryzysu zakony, a co za tym idzie brak środków na utrzymanie zamku, zostaje on sprzedany kupcowi pochodzenia żydowskiego, który w krótkim czasie wywozi wszystkie cenne przedmioty, a resztę sprzedaje. Zamek przez okres 2 lat stoi nieużywany.

Burzliwy okres wydarzeń międzywojennych w Niemczech, walka o władzę przez Hitlera odbija się również na losie zamku. Według legendy miejscowości Mokrzeszów, Krzyżowa i zamek Książ były ze sobą mocno związane w działaniach w opozycji antyhitlerowskiej.

W okresie 1938-1945 zamek zostaje domem czynszowym. Prowadzony jest wówczas "Dom Matek" (dla kobiet o czystej krwi aryjskiej), które były sprowadzane z terenu całych Niemiec. Utrzymywano wówczas kontakt z podobnym domem "Męskim" mieszczącym się w Boguszowie. Kobiety po urodzeniu dzieci opiekowały się nimi przez 3 do 6 miesięcy po czym odbierano je matkom i wywożono w głąb III Rzeszy.

W latach 1945-1947 budynek zostaje przeznaczony na koszary wojsk radzieckich, a w 1946 r. zamek przejmują władze polskie. Od lat 50-tych w zamku mieszczą się szkoły. Od 1974 r. parter i piętro zamku zajmuje Wojewódzki Ośrodek Postępu Rolniczego, który od roku 1982 (po opuszczeniu zamku przez szkołę) do roku 1987 jest jedynym gospodarzem.

Monumentalny budynek szpitala zakonu kawalerów maltańskich usytuowany jest na wysokiej skarpie przy skrzyżowaniu drogi Świdnica-Świebodzice, po jej południowej stronie. Skarpa wzmocniona jest od wschodu i od południa murem oporowym. Teren przy szpitalny zajmuje parcelę wydzieloną z majątku. Budynek szpitala stanowi istotną dominantę krajobrazową i architektoniczną.

Aż tu pewnego razu prowadząc pewne prace na dolnymśląsku w okolicach posiadłości zamku Krasków nadarzyła się okazja odwiedzenia zamku Mokrzeszów. Na miejscu przekonałem się, że od strony drogi wejście na zamek jest oficjalnie niemożliwe, ponieważ broni do niego wielka brama z jeszcze większą kłódką. W związku z tym nabrałem przekonania, że pewnie jak w pozostałych „dobrze strzeżonych” zamkach na jego teren można dostać się od strony parku, czyli od tyłu. Obszedłem teren wzdłuż ogrodzenia i tak jak przewidywałem z drugiej strony wejście było bezproblemowe.

Na terenie parku spotkałem kilku mężczyzn sprzątających parkowe alejki. Zdziwiłem się nieco ponieważ obiekt sprawiał wrażenie opuszczonego. Zauważyłem, że moje wejście do parku przerwało prowadzone prace i mężczyźni czekali co zrobię. Spokojnie podszedłem do nich, przedstawiłem się i rozpocząłem rozmowę. Grzecznie spytałem co to za zamek, kto jest właścicielem i co się tutaj przy nim dzieje. Odpowiedzi były zdawkowe, jednak zdołałem się dowiedzieć że zamek kupił jakiś Niemiec, który chce (!!!) zrobić w nim hotel. Obiecał miejscowym, że jeżeli będą się nim opiekowali to wówczas zatrudni ich podczas prowadzonego remontu, a także potem gdy będzie już w pełni funkcjonował. Podziękowałem za wyjaśnienia i zapytałem czy mogę rozejrzeć się po jego terenie. Nie protestowali więc włączyłem aparat i poszedłem dalej. W trakcie gdy pozostawałem po stronie parkowej zamku obserwowali mnie ze swojego dotychczasowego miejsca, jednak gdy tylko przeszedłem na drugą stronę zaraz udali się za mną obserwując co robię i oglądam. Zdenerwowała mnie ta sytuacja i wróciłem do auta, skąd zadzwoniłem do zaprzyjaźnionej Pani Redaktor, która potwierdziła historię o zakupie zamku przez obywatela Niemiec. Nic więcej niestety nie była wstanie mi przekazać odnośnie najnowszej historii zamku.

I znowu przez kilka miesięcy jeżdżąc w Góry Sowie obserwowałem z za szyby auta zamek. Wbrew temu co podczas mojej pierwszej w nim wizyty mówili sprzątający mężczyźni nic się na jego terenie nie działo. Zainteresował mnie ten stan rzeczy, więc chcąc się potwierdzić swoje przypuszczenia podczas kolejnej podróży zatrzymałem się koło zamku. Tą samą drogą co poprzednio dostałem się na teren zamku, ponieważ wielka kłódka dalej zamykała bramę. Tym razem na terenie parku nie spotkałem nikogo. Spokojnie więc ponownie obszedłem obiekt stwierdzając, że od mojej ostatniej wizyty stan zewnętrzny zamku uległ znacznemu pogorszeniu. Wyciągnąłem aparat aby zrobić dokumentację gdy w pewnym momencie podbiegł do mnie mężczyzna, krzycząc że to teren prywatny i mam się stąd wynosić. Grzecznie odparłem, że być może jest to teren prywatny ale jako takie nie został odpowiednio oznaczony, a ja wszedłem na jego teren idąc ścieżką od strony garaży. Aby gościa wyprowadzić z równowagi zapytałem się czy jest on dozorcą tego obiektu. Odpowiedział twierdzącą co wykorzystałem do stwierdzenia, że w związku z tym chciałbym obejrzeć wnętrza zamku ponieważ uważam, że obiekt jest zaniedbany i chciałbym zrobić dokumentację fotograficzną. Facet zgłupiał. Zaczął się jąkać i mówić, że on tu tylko pilnuje żeby nikt nie chodził po terenie, a zamek jest zamknięty i klucze to ma tylko właściciel. Zapytałem się kiedy ten mityczny właściciel ma się pojawić i dowiedziałem się, że może za tydzień już tutaj będzie. Podziękowałem i powiedziałem, że w takim razie dalej będę kontrolował stan zabytku i usiłował spotkać się z właścicielem.

Wychodząc z parku spotkałem siedzących przy świeżo kopanym rowie dwóch robotników. Widocznie mieli przerwę obiadową ponieważ spożywali zupę prosto z puszek. Podszedłem do nich i zacząłem rozmowę o tym jaki to piękny zamek mają u siebie. Kolejna zupa w puszce dostarczona moim rozmówcą rozwiązała im języki. Dowiedziałem się, że Niemiec który kupił ten zamek faktycznie miał otworzyć w nim hotel. Naobiecywał wszystkim, że będzie to piękny obiekt a pracę w nim znajdą mieszkańcy Mokrzeszowa. Jednak gdy tylko stał się właścicielem zamku przyjechał do niego z własną ekipą remontową. Wewnątrz zamku prowadzili prace remontowe, m.in. zakładali instalację elektryczną. Pewnego dnia zakończyli „remont”, spakowali się i opuścili zamek. Od tamtego czasu nie pojawił się już na terenie Mokrzeszowa. Położoną instalację po jakimś czasie ludzie wyrwali i sprzedali. Zapytałem jeszcze o faceta, który podobno pilnuje obiektu. Powiedzieli mi, że on cały czas liczy na to, że Niemiec wróci i go wynagrodzi za „pilnowanie”.

Po kilku miesiącach od tamtego wydarzenia udało nawiązać mi się kontakt z Nieformalną Grupą Młodzieżową działająca w Mokrzeszowie. Dzięki nim udało mi się dowiedzieć wielu interesujących historii dotyczących zamku w Mokrzeszowie, a także osoby jego aktualnego właściciela.

Dotarłem również do wielu dokumentów, obrazujących walkę o odzyskanie obiektu z rąk Niemca. Jeżeli pozostawimy ten piękny obiekt zniszczeje on doszczętnie.

kruku