Kategorie

Zapraszamy do dyskusji

Bunkier Kolejowy w Konewce









Na miejsce jedziemy od strony Łodzi. Pogoda dżdżysta nie napawa optymizmem. Mijamy Tomaszów Mazowiecki i poprzez las mijając wiele opuszczonych drewnianych domów dojeżdżamy
do bramy wjazdowej kompleksu. Naszym oczom ukazuje, się ogrom porośniętego zielonym mchem wyrastającego z lasu betonowego bunkra. Zostawiamy auto na parkingu przed kompleksem i ruszamy
do wielkiej bramy wejściowej. Po wejściu do środka jesteśmy bardzo miło przyjęci przez obsługę kompleksu i po zakupie biletów ruszamy do długiego na 380m i wysokiego na 9 m wnętrza.
We wnętrzu możemy oglądać ekspozycje sprzętu wojskowego i zapoznać się z historią obiektu.
Idąc po peronie mijamy gabloty i ekspozycje z wystawionym w nich sprzętem militarnym, makietami i innymi przedmiotami związanymi z obiektem, a tablice na ścianach opowiadają
o znaczących dla bunkra wydarzeniach.wspaniałe maskowanie z ziemi jak i powietrza. Powoli zmierzamy w stronę parkingu, jeszcze kilka spojrzeń w stronę bunkra i w niedalekiej odległości zauważamy
kilka saren kryjących się w lesie. Żegnamy się z bunkrem pełni podziwu dla ogromu konstrukcji i odjeżdżamy snując domysły nad nie odkrytymi tajemnicami tej monumentalnej, pokrytej mchem i
zagubionej w lasach konstrukcji. Idziemy dalej mijamy ciężki karabin maszynowy i dwie armaty. Wyruszamy na peron wzdłuż którego za drewnianym ogrodzeniem podziwiamy wyeksponowane torowisko.
Ogrom obiektu pozwala wodzom wyobraźni cofnąć się w przeszłość i ujrzeć długie, nawet na 30 wagonów, wjeżdżające składy nazistowskich pociągów. Idziemy dalej, po lewej stronie zaglądamy
do pomieszczeń przeznaczonych dla załogi bunkra, wchodzimy do środka i idziemy ciemnym korytarzem mijając pozostałości po pancernych drzwiach odgradzających poszczególne pomieszczenia.
Daje się odczuć swoisty monumentalny klimat tego miejsca, a chlupiąca pod stopami woda dopełnia odczucie nastroju tajemnicy. Wychodzimy z pomieszczeń dla załogi z powrotem na peron.
Rozglądając się po otaczającym nas ogromie betonowych ścian dostrzegamy pozostałości po infrastrukturze, uchwyty do kabli, a na suficie w końcowej części bunkra widnieje wielka wypalona plama,
jakby pozostałość po jakimś wybuchu. Znów puszczamy wodze fantazji - czy to pozostałość po wybuchu jakiejś rakiety typu V, czy też skutek niepowodzenia przy naprawach sprzętu wojskowego w czasie,
gdy bunkier pełnił rolę warsztatu naprawczego silników przywiezionych z frontu, a może Niemcy prowadzili w tym miejscu badania nad tajną bronią? Rozmarzeni powoli wychodzimy na zewnątrz głównego
obiektu i po przez las idziemy w stronę obiektów technicznych. Po kilkudziesięciu metrach spaceru po lesie naszym oczom ukazują się bunkry infrastruktury technicznej. Jest tu pozostałość
po stacji pomp, siłowni, stacji uzdatniania wody, jakieś zbiorniki. Wchodzimy do wewnątrz opuszczonych obiektów. Obiekty są betonowozimne, sprawiają ciekawą atmosferą sekretu ukrytego w ich wnętrzu.
Zwiedzając wnętrze jednego z obiektów natrafiamy na tunele techniczne. Z zapalonymi latarkami udajemy się do środka. Środkowy tunel betonowej konstrukcji sprawia wrażenie masywnego,
co dopełniają żelazne stropowe belki. Na skorodowanych belkach można gdzie niegdzie wypatrzeć wystające małe stalaktyty. Pod nogami woda jednak my idziemy dalej. Na ścianach da się
zauważyć pozostałości infrastruktury, jakieś wystające uchwyty, zardzewiałe rury. Strop tunelu schodzi coraz niżej i kończy się zawałem. Poza głównym tunelem istnieją jeszcze dwa boczne
równoległe do niego, jednak duży stopień ich zalania nie zachęca do penetracji. Po wyjściu na zewnątrz idziemy ścieżką wzdłuż bunkra. Ogrom betonowej konstrukcji jest imponujący i jeszcze
ten porastający całą konstrukcję mech świetnie komponuje go z porastającym wokoło lasem, co zapewnia wspaniałe maskowanie. Z ziemi jak i powietrza obiekt staje sie niewidoczny.
Powoli zmierzamy w stronę parkingu, jeszcze kilka spojrzeń w stronę bunkra i w niedalekiej odległości zauważamy kilka saren kryjących się w lesie.
Żegnamy się z bunkrem pełni podziwu dla ogromu konstrukcji i odjeżdżamy snując domysły nad nie odkrytymi tajemnicami tej monumentalnej, pokrytej mchem i zagubionej w lasach konstrukcji.


Leszek Zdrach