Kategorie

Zapraszamy do dyskusji

Bomba nietoperzowa









II Wojna Światowa trwała na dobre, będąc już dobrze po półmetku, a mocarstwa uczestni-czące w niej ciągle szukały nowych rozwiązań, które pomogłyby szybko przeważyć szale zwycięstwa na ich stronę.
Na każdym froncie pojawiały się różnego rodzaju pomysły związane z prowadzonymi działaniami, znacznie odbiegające od standardowych. Na tzw. naszym europejskim podwórku najczęściej obserwujemy i słyszymy o rozwiązaniach wprowadzanych przez Niemców, jak również o cudownej broni mającej zapewnić III Rzeszy zwycięstwo.

Ile natomiast projektów nie znalazło zastosowania w praktyce, a pozostały jedynie w fazie badań trudno oszacować. Natomiast można wyłowić z nich kilka prawdziwych perełek, pokazujących w jakim kierunku szły badania w latach czterdziestych.
Idealnym przykładem niesamowitego połączenia kilku gałęzi, wydawałoby się odległych, dziedzin nauki jest pomysł stworzenia bomby nietoperzowej. Obecnie jest to pomysł, który wydaje się nierzeczywisty (można sobie wyobrazić reakcje ekologów), jednak miał on dać Stanom Zjednoczonym możliwość zadania Japonii bardzo poważnych zniszczeń.
Nie licząc użytych do produkcji tej bomby nietoperzy najważniejszym składnikiem stał się napalm. Zasada działania bomby w dużym uproszczeniu polegała na wypuszczeniu nad terenem wroga tysięcy nietoperzy
z przyczepionymi niewielkimi ładunkami napalmu. Nietoperze szukając schronienia przed słońcem miały wlatywać na strychy domów. Ustawiony czasowy zapalnik detonował przymocowany do nietoperzy ładunek powodując pożar. Łatwo sobie wyobrazić jak wyglądałby krajobraz po wylądowaniu kilku tysięcy nietoperzy na niewielkiej przestrzeni miasta.

Problemy pojawiły się dopiero na etapie projektowania formy pocisku. Nietoperze, które miały przenieść ładunki musiały być
w hibernacji w momencie przyczepiania pocisku, jak również podczas transportu. Nie można było ich wyrzucić bezpośrednio
z samolotu gdyż zginęłyby uderzając o ziemie. Nietoperze musiały mieć chwilę czasu, aby dojść do siebie i odlecieć szukając schronienia. Pojawiła się więc koncepcja stworzenia bomby dającej nietoperzom odpowiednie warunki do obudzenia się z hibernacji.

Konstrukcja wyglądała tak, że po zrzuceniu
z samolotu na wysokości ok. 300 m rozwijał się spadochron hamujący bombę oraz otwierający ją odrzucają zewnętrzną powłokę. Rozwijała się wówczas wewnętrzna konstrukcja podobna do półek zawieszonych na sznurkach. W każdej półce znajdowały się nietoperze, które po otwarciu się całości spadały ze swoich miejsc na półkę poniżej.
W ten sposób mogły one szybko dojść do siebie odlatując szukając schronienia. Nietoperz, który odlatywał z półki uruchamiał zapalnik czasowy poprzez pociągnięcie cieniutkiej jak włos linki przyczepionej do ładunku oraz do bomby.

Prowadzone przez Amerykanów próby potwierdziły skuteczność tej broni, która
w bardzo prosty i szybki sposób potrafiła objąć ogniem duże przestrzenie. Jednak w ostatniej fazie wprowadzania rozwiązania do czynnej służby został on wycofany z uwagi na wyprodukowanie innej broni, o wiele mocniejszej i skuteczniejszej w swoim zniszczeniu – bomby atomowej.

Sebastian Masztalik



foto: mirko delcaldo